poniedziałek, 24 listopada 2014

LXXXVI

"Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta..." Zaczynam słyszeć w głowie piosenkę z reklamy Coca-Coli :)
I jakoś tak w ramach rozgrzewki przedświątecznej powstały małe, 4,5 cm, kolczyki na srebrnych sztyftach. Niesie mnie ostatnio w stronę małych form, mam jeszcze kilka propozycji w zapasie, ale te naprawdę skradły moje serce (choć nie przepadam za oczywistym i oklepanym czarno-czerwonym połączeniem) ze względu na cudną taśmę cyrkoniową. Ma piękny, głęboki, czerwony kolor i jest naprawdę dobrej jakości. No i robi cały look ;)
Impregnowane.




8 komentarzy:

  1. Czerń z czerwienią budzi u mnie podobne uczucia, zwłaszcza, że w przyrodzie najczęściej występuje w wersji flamenco czy inna tam corrida. A Twoja wersja Christmas jak najbardziej do mnie przemawia :) Czekam na kolejne maleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to, to właśnie - flamenco i corrida, czytasz mi w myślach :)

      Usuń
  2. Nie spodziewałabym się, że takie połączenie kolorystyczne może dobrze wyglądać. A tymczasem twoje maleństwa są śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne są! MOżna się zakochać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne! Choć bardzo lubię czerń i czerwień, to znacznie bardziej wolę te kolory osobno niż w zestawie.Ale Twoje zestawienie nie jest ani oklepane,ani takie oczywiste.Bardzoooo mi się podobają te maleństwa i czekam na kolejne :).

    OdpowiedzUsuń

Uwaga - wobec zalewu spamu anonimowo pozostawiane komentarze są zablokowane!